carmelo blog

Twój nowy blog

Eucharystia

1 komentarz

Eucharystia jest ofiarą Jezusa, w której nie możemy uczestniczyć, nie umierając wraz  z Nim. Kiedy Jezus mówi: „To czyńcie na moją pamiątkę”, zaprasza nas, abyśmy weszli w Jego śmierć. Sprawować Eucharystię, nie będąc gotowym umrzeć, jest wewnętrzną sprzecznością.

/ Wilfrid Stinnisen, Chleb, który łamiemy /

Od dwóch miesięcy jestem uziemiona w moich czterech ścianach.
Staram się tego nie zmarnować.

Ostatnio czytam sporo o Eucharystii.
Uczestniczę w Niej teraz tylko za pośrednictwem radia, tv lub internetu.

Wzbudzam sobie pragnienie Eucharystii, modlę się o nie…
Chcę by ten czas stał się czasem tęsknoty…
Chcę tak zatęsknić, by… 
umierać z pragnienia…


Jest inaczej.

Lepiej.

Choć jednocześnie

bardzo ciężko.

Jakbym wracała z dalekiej podróży.

Trudne to wracanie,

bo wciąż pod Górę.

Znów w Drodze

choć bardziej w pyle drogi.

Czołgając się raczej,

niż krocząc.

W ciemności zupełnej,

w której jedno jedyne zdanie

niczym drogowskaz:

„Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem”

Słowo jak miecz obosieczny.

Przeszywające na wskroś

i do głębi.

I „tak”,

którego już dawno nie było.

Pełne bólu, lęku,

Ludzkiego drżenia.

Ale prawdziwe.

I na wszystko.

Oby już na zawsze.

„Jeśli nie chcesz przestać się modlić, nie przestawaj tęsknić,
ponieważ tęsknota jest twoją nieprzerwaną modlitwą.”

                             św. Augustyn                                          

Dziś moja modlitwa to łzy tęsknoty.
Dawno TAK nie płakałam.             

Czuję się bardzo pusta.
Jak spalona ziemia.
Popękana z pragnienia.
Bez życia.

Chyba powinnam zmienić szatę graficzną tego bloga.
Ta pustynia jest zdecydowanie zbyt słodka.

Tęsknota

2 komentarzy

Jest we mnie tęsknota. Coraz większa.
Za życiem innym. Głębszym. Owocniejszym.
Bardziej zanużonym w Nim.

Tęsknota cicha. Delikatna.
A dominująca. Zagłuszająca wszystko inne we mnie.

Tęsknota, wobec której nie można
przejść obojętnie.

Głębia przyzywa głębię hukiem wodospadów.

Wciąż pod górę.

3 komentarzy

Dwa lata temu moja operacja. Miesiące w aparacie Ilizarowa. Długa rehabilitacja.

Gdy u mnie zaczęło się trochę uspokajać, zaczęła chorować Mama. Wiele miesięcy bólu i niepewności, co się dzieje. Wreszcie biopsja i diagnoza. Operacja i pewność, że to nowotwór złośliwy. Naświetlania.

I gdy wydawało się, że może wreszcie troszkę odsapniemy, że wreszcie odpoczniemy od lekarzy i szpitali… zaczęła mnie boleć druga noga w kolanie. Kolejne prześwietlenia i kolejne wizyty u ortopedy nie wyjaśniły, co się stało i co jest przyczyną bólu. Dziś wiadomo, że prawdopodobnie będzie konieczna kolejna operacja. A może nawet dwie.

Jest ciężko.

***

6 komentarzy


Słów chyba nie trzeba…

Uczę się.

Brak komentarzy

Uczę się siebie
Wciąż na nowo.

Poznaję własne uczucia
Emocje
Myśli.

I wciąż na nowo
Czuję się
Zaskoczona.

Wiele we mnie mechanizmów
Zwykle obronnych.
Co nie znaczy, że
Dobrych.

Uczę się i
Zmieniam.
Mam nadzieję, że na
Lepsze.

Wciąż na
Pustyni.

piasek.

Brak komentarzy

nad moją pustynią wciąż szaleją
burze piaskowe.

piasek zatyka uszy
wpycha się do ust
zasypuje oczy.

nie widać żadnej oazy
schronienia, w którym mogłabym
przeczekać ten
straszny czas.

już nawet nie próbuję iść
nie ma we mnie sił
nawet na jeden krok.

może kiedyś to wszystko
się uspokoi
burza ustanie
piasek opadnie

może…

póki co siedzę i czekam.
to moja modlitwa.

nic nie słyszę – piasek zatkał moje uszy
nie widzę nic poza piaskiem
nic nie mówię -
słowa zgrzytają między zębami
mają smak piasku.

w przeciwieństwie do Psalmisty
nie woda, lecz piasek
sięga mi po szyję.

z trudem łapię oddech
każda chwila jest walką.

to moja modlitwa.

***

i pomyśleć, że początkowo
pustynia miała być tematem
mojego doktoratu…

8 komentarzy

od kilku miesięcy patrzę na cierpienie mojej Mamy…

czuję się taka bezsilna…

nie wyobrażam sobie życia bez Niej.

Od dziecka chciałam zostać lekarzem.

Lekarzem nie zostałam,
ale dwa dni temu
zostałam doktorem .

dr Anna P. ;)


  • RSS